Kiedy robić spotkanie zespołu? Dlaczego lubimy aplikacje „bezkontaktowe”? Czemu biura open-space mogą prowadzić do spadku wydajności? I co ma do tego neurobiologia.

W skrócie: Nasz system nerwowy jest przystosowany do radzenia sobie z ograniczaną ilością relacji. Te relacje są traktowane przez mózg śmiertelnie poważnie. Dziś prawie codziennie jesteśmy przebodźcowani. Nasz mózg broniąc się przed przeładowaniem chce nas zniechęcić do kolejnych interakcji z ludźmi – włącza mechanizm ucieczki,wstrętu, a nawet agresji. Warto o tym pamiętać planując zebrania/spotkania. Pamiętajmy o tym wracając do domu po pracy. 

Ten tekst powstał na podstawie rozmowy Państwa Sawickich z prof.Markiem Kaczmarzykiem w podkaście „edukacja:można inaczej”odc.57.  Zachęcam was do przesłuchania całej rozmowy. 

Neurobiologia – a więc nauka o systemie nerwowym, może być przydatna w codziennym planowaniu pracy i swojego czasu w ciągu dnia. Myślę, że sama świadomość pewnych mechanizmów pozwala nam lepiej rozumieć reakcje swoje i innych. 

Nasz mózg i system nerwowy tworzył się przez miliony lat. Pewne zachowania, reakcje są od nas niezależne i zazwyczaj nie jesteśmy ich świadomi.

Przez tysiące, a może powinienem napisać miliony lat przebywaliśmy w grupie 100 – 150 osób. Czymś niezwykłym, albo wręcz niewyobrażalnym było porzucenie tej grupy i przeniesienie się do innej. Co najważniejsze od tego jak odnajdywaliśmy się w tej konkretnej grupie zależało nasze przeżycie. Dosłownie. Nie to czy będziemy miło spędzać wieczory ze znajomymi, czy siedzieć sami w koncie. Ale to czy jutro rano się obudzimy czy nie.

Dlatego nasze mózgi są bardzo uczulone na relacje w grupie. Rejestrujemy bardzo precyzyjnie (nieświadomie) zmianę w barwie głosu, mimikę, gesty… wszystkich, których w ciągu dnia widzimy. Musimy – tak się wydaje naszym mózgom – szybko i precyzyjnie odnaleźć się w otaczającej nas grupie.

Tak więc jesteśmy bardzo precyzyjni, skrupulatni, ale w ograniczonej ilości. Obserwowaliśmy 100 twarzy. Dzisiaj żyjąc w mieście obserwujemy 1000, a nawet kilkanaście tysięcy twarzy dziennie. 

Nigdy nie musieliśmy tego znosić. Mózg nie jest biologicznie przystosowany do takiej sytuacji. Zaczyna więc spadać jakość analizy, a tego nasz system nerwowy się bardzo boi. 

Przebywanie w grupie ludzi generalnie powinno nas cieszyć. Jeśli przez dłuższy czas jesteśmy sami to pojawia się w nas lęk, że nie przetrwamy.

Ale każdy z nas – nawet ci najbadziej ekstrawertyczni wodzireje – po dłuższym czasie przebywania w dużej grupie ludzi odczuwają zmęczenie. Widok człowieka nas nie cieszy, a zaczyna drażnić.

To zmęczenie to przeciążenie systemów obsługujących relacje. Baron-Cohen Simon nazwał ten system – mózgiem społecznym. Jeśli mamy za dużo informacji do przetwarzania – od których zależy nasze życie, myśli nasz mózg.. –  to zamiast układu nagrody, włącza się nam układ kary. A ten włącza mechanizm unikania i ucieczki, nawet pojawia się agresja. 

Im więcej relacji tym bardziej przechodzimy w tryb „lepiej jakby cię nie było”. Z każdym nowym bodźcem gorzej znosimy kolejne relacje.

Oczywiście uczymy się panować nad tymi sygnałami, ale one są i to tłumienie reakcji obronnych też wymaga wysiłku. 

Teraz zastanówmy się dlaczego to jest ważne i gdzie możemy tej wiedzy użyć.

Jeśli planujemy intensywne spotkanie zespołu to lepiej zaplanować je przedpołudniem, zanim „system się przeładuje”. Popołudnie natomiast to lepszy czas na pracę, która nie wymaga relacji z innymi.

Biura open-space, nigdy nie byłem ich fanem, ale jeśli pomyślimy że prze 8 godzin non-stop nasz mózg analizuje twarze w zasięgu wzroku….

Te mechanizmy tłumacza także dlaczego taką popularnością cieszą się wszystkie rozwiązania informatyczne, które eliminują konieczność kontaktu z drugim człowiekiem w zamawianiu prostych usługa. Zamawianie taksówki, albo pizzy – możemy czasem nawet szybciej i sprawnie zadzwonić i to załatwić. Wielu jednak wybiera aplikacje. Ja sam wolę zamawiając taksówkę użyć aplikacji. „Bez gadania” poda adres gdzie chce dojechać, poprosi o fakturę i zapłaci…  

I może najważniejsze. Jeśli nasza praca wymaga ciągłych relacji z ludźmi i wracamy po 9 godzinach do domu to warto pamiętać o tym, że nasze rozdrażnienie raczej wynika z przeciążenia systemu, a nie jest winną domowników. Domownicy mogą dać 15/20 minut czasu na reset systemu zanim poruszą sprawy trudne i będą – słusznie – oczekiwać zaangażowania w sprawy domowe. 

Pozdrowienia z gorącego Krakowa

Kuba B.